home

Koncert marzeń w środowy wieczór

Kolejna odsłona koncertowa festiwalu, po bardzo udanym występie Big Bandu bydgoskiej Akademii Muzycznej, wpisała się niejako w motto naszego miasta – adres marzeń.

Tacy wykonawcy na festiwalowej scenie, to spełnienie największych marzeń artystycznego poziomu sztuki wokalnej. UST Singers z Manili, którzy śpiewali w środowy wieczór zawładnęli bez reszty emocjami, myślami, artystyczną kreacją i wszystkim tym, co z koncertem muzyki chóralnej wiązać się może. Niewielki swym rozmiarem zespół (27 śpiewaków) znakomicie wypełnił, trudną akustycznie salę naszego gimnazjum.

Dzięki śpiewakom z Manili okazało się, że jest możliwość stworzenia w tej sali niesamowitego nastroju kreowanego prze niesamowite piano – na granicy słyszalności i pięknego, donośnego forte, które jednak nie miało znamion hałasu.

Śpiewacy UST Singers zaprezentowali fenomenalny poziom artystyczny, chyba dotąd jeszcze nie spotkany na wszystkich koncertach festiwalowych. Piękne wyczucie formy, które kreował Dyrygent prof. Fidel Gener Calalang, Jr. sprawiło, że po pierwszych utworach miało się słuszne wrażenie, że zgromadzona licznie goślińska publiczność, chce nagrodzić wykonawców owacją na stojąco. Należ zwrócić uwagę, na znakomite zmiany brzmienia zespołu, świetnie dostosowane do wykonywanego w danym momencie repertuaru; i tak od pięknie zespolonego brzmienia klasycznego chóru w utworach m.in. Antona Brucknera Ave Maria (niesamowite brzmienie sopranów w górnych rejestrach) do niejako piosenkarskiego brzmienia zespołu w utworach z brodłejowskiej sceny.

Całości dopełniła znakomita dramaturgia całego koncertu i sympatyczna konferansjerka prowadzona przez poszczególnych śpiewaków, zgrabnie tłumaczona na język polski.

Nie sposób określić w kilu słowach tego, co działo się w auli  w środę 29 maja. W ubiegłym roku zachwycaliśmy się zespołu z Korei pisząc, że są  czarownikami, nie jestem w stanie stwierdzić, jak w sferze „czarów” określić niesamowitych gości z Manili, ale dla mnie był to Koncert Marzeń pod wskazanym wcześniej adresem…

 

Mateusz Sibilski