home

Stare ale ciągle Dobre Małżeństwo

Ich „przebojów” próżno szukać w rozgłośniach radiowych, na MTV nie lecą ich teledyski, nie wypełniają sobą kolorowych pism z życia gwiazd, bo i śmiesznym byłoby ich nazywać „celebrytami”, a mimo to od ćwierć wieku czarują słuchaczy swoją muzyką, tworząc podczas koncertów niesamowity klimat. Zawsze mają komplet wiernych słuchaczy, a magiczne dźwięki gitar, skrzypiec, harmonijki pozostają w odbiorcach jeszcze długo po zakończonym występie.

Nie inaczej było w auli Gimnazjum nr 1 w Murowanej Goślinie w sobotni wieczór 17 października. Sześciu panów, na czele z Krzysztofem Myszkowskim, jak zawsze zabawnie opowiadającym anegdoty z życia zespołu, zabrało zgromadzonych w krainę – nie tylko – łagodności. Podczas koncertu grupa zaprezentowała swoje utwory z ostatniej jeszcze ciepłej płyty „Odwet pozorów”, zarówno tytułem jak i odważnością tekstów nakreślającej nie najlepszy obraz naszych czasów, w których ślepo jak trybiki w machinie daliśmy się ponieść globalnemu szaleństwu. Były i utwory nazwane przez Myszkowskiego instrukcją obsługi kobiety i mężczyzny. Był piękny „Erotyk”. Był monolog w wykonaniu zaprzyjaźnionego z SDM-em Piotra Warszawskiego. Była i dawka humoru, gdy tenże wraz z dwoma muzykami z zespołu odegrali zabawną satyrę na damsko-męskie zaloty w wersji mocno dojrzałej.

I wreszcie przyszedł czas na „piosenki przedwojenne” jak to zwykł mawiać Myszkowski, a tak naprawdę szlagiery nucone na biwakach, obozach, przy bieszczadzkich ogniskach już od wielu lat. Niemal 500 osób śpiewało, że „jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć” by za chwilę zanucić „z nim będziesz szczęśliwsza” i „czwarta nad ranem”. Ta część koncertu niewątpliwie była powrotem do krainy łagodności.

W czym tkwi fenomen Starego Dobrego Małżeństwa, które nie potrzebuje reklamy by zapełnić aulę słuchaczami i skłonić ich do nucenia ubranej w dźwięki harmonijki poezji Stachury?

 „Żeby było życie trzeba drugiego człowieka” śpiewają. Na koncertach SDM-u na pewno tego drugiego człowieka łatwiej odnaleźć, choćby w siedzącym obok – być może nawet nieznajomym – który w tych magicznych chwilach czuje i wzrusza się tak samo jak my.

Bilety wyprzedane na kilka tygodni przed koncertem, pełna sala, udany, 2,5 godzinny koncert to na pewno sygnał, że takie wydarzenia powinny częściej gościć w naszej gminie.

Roma Dukat