home

Kulturalne Szabada – wieczór szósty

Tym razem gościem spotkania był Zbigniew Zamachowski. Tym milej dla ekipy Ośrodka Kultury, że przyjechał specjalnie na tę imprezę, nie przy okazji, nie po drodze, ale właśnie do nas do Murowanej Gośliny. Człowiek niezwykle otwarty i uprzejmy.

Jak zwykle przy okazji spotkań Szabada czekało na gościa parę dość niezwykłych wydarzeń. Gang Marcina wcielił się tym razem w zamachowców planujących zamach na Zamachowskiego. Przyniesiona przez nich bomba dwukrotnie została zabrana ze sceny przez specjalną ekipę z antyzamachem w sprayu, z tym, że za drugim razem, kiedy to antyzamach skończył się, wybuchła za kulisami wysadzając w powietrze jednego z ANTYzamachowców.

W każdym razie gość specjalny przeżył i to jest najistotniejsze.

Teatrzyk Zielona Goś ponownie pokazał jeden dzień z życia Rodzinki Szabada, wykonując przy okazji piosenkę o dzieciach, podczas której cała ich gromada, pozornie grzecznych aniołków, bawiła się zapałkami, zapalniczką i detonatorem, demolując przy okazji scenę.

Takich sytuacji podczas minionego szóstego programu, można by opisać wiele. Z założenia jest to program, który w swoich ramach zawiera elementy dla najmłodszych, dorosłych i starszych. Chodzi o to aby każdy znalazł w programie coś, na co będzie czekał. Dlatego pojawiły się również panie z Centrum Kultury ZAMEK, ze Studia Poezji Śpiewanej i Piosenki Literackiej – Aleksandra Mańczak, Katarzyna Kasprzak i Sylwia Netyks. Śpiewając łącznie pięć piosenek rozładowywały emocje po kolejnych punktach programu.

Bardzo pomogła również pani Beata Patycka z Gimnazjum nr 1 w Murowanej Goślinie, przygotowując tor przeszkód dla pana Zamachowskiego i jego znajomego, z którym razem zdawali do szkoły teatralnej, pana Grzegorza Tomczaka. Obaj musieli tor przeszkód pokonać w jak najkrótszym czasie, z tym że z zawiązanymi oczami. Należy jeszcze dodać, że wszystkie przeszkody zostały usunięte, gdy zawodnikom zawiązywano oczy. Pokonywali więc tor przeszkód, na którym przeszkód żadnych nie było.

Program trwał ponad dwie godziny, żal jednak zapraszając takiego gościa i to z tak daleka, nie wykorzystać tego faktu jak najpełniej i nie zachęcać go do opowiadania o swojej pracy. Tak więc mimo długiego czasu trwania, mamy nadzieję, że żaden z widzów nie wyszedł z Kulturalnego Szabada znużony.

MM